Historia 4

Imię: Agata Jaroszewska

At CCH from June 2010

Hi, I’m Agata Jaroszewska and I’d like to share with you my unusual adventure which has started a half year ago and I hope will be existing much much longer…

Looking for new challenges and excitments I used to go to America when I was studying. They were decisive moments in my life since I knew there is many possibilities in life of each individual and depends on me which way I’ll go.

Completed University and no job perspectives in Poland forced me to look for a job abroad. After unusual telephone interview with Mrs Mappin, I’ve arrived to Camelot. It was midnight, but anyway I’ll never forget my first impression. Magic…

First day at Camelot and then all next ones were just that confirmation. I’ve met Mr and Mrs Mappin and Mr Stourton, they have wonderful personalities. Thanks to them I’ve been given a chance for evolution and improvement of myself what I could only dreaming about. And great „polish team” Mark and Peter who taught me a lot and you can always count on them.

Here in Camelot none of day is wasted and similar to another one. That place is full of life and positive energy. At Camelot you may make yourself home… and that’s all thanks to great people who live in here, Mr and Mrs Mappin, Mr Stourton, Mark and Peter. Thank you…J

 

Witam, jestem Agata Jaroszewska i chcę podzielić się z Wami moją niepowtarzalną przygodą, która rozpoczęła się pół roku temu i mam nadzieję, będzie trwać nieskończenie długo…

Zawsze byłam ciekawa świata i gotowa na nowe wyzwania, dlatego znużona przytłaczającą rzeczywistością i w poszukiwaniu nowych wrażeń, w czasie studiów wyjechałam pierwszy raz do USA. Teraz mogę powiedzieć, to był przełomowy moment mojego życia. Na jednym wyjeździe się nie skończyło, a ja poczułam, że przede mną wiele możliwości i tylko ode mnie zależy jak je wykorzystam i jaką drogę życiową wybiorę.

Ukończone studia i niestety brak perspektyw w Polsce skłoniły mnie do przemyśleń co zrobić, aby to zmienić. I tak w trakcie poszukiwania pracy za granicą, telefonicznej, naprawdę niecodziennej rozmowie z Panią Mappin, przyjechałam do Camelot Castle. Była północ, ale mimo wszystko pierwszego wrażenia jakie wywarł na mnie Zamek nie zapomnę. Magia…

Pierwszy dzień, a potem każdy kolejny, okazał się tylko tego potwierdzeniem. Poznałam Pana i Panią Mappin oraz Pana Stourtona, którzy są niesamowitymi, obdarzonymi niespotykanymi osobowościami ludźmi. Dzięki Nim od samego początku dostałam szansę na rozwój o jakim dotąd mogłam tylko marzyć. No i wspaniała „polska ekipa” Mark i Peter, od których nauczyłam się ogromnie dużo, cały czas się uczę i na których zawsze można liczyć.

Tutaj, w Camelocie, żaden dzień nie jest stracony, żaden dzień nie jest podobny do poprzedniego, bo to miejsce tętni życiem i pozytywną energią. Tutaj naprawdę można poczuć się jak w domu…a to dzięki mieszkającym tu niepowtarzalnym ludziom, Państwu Mappin, Panu Stourtonowi, Markowi i Peterowi. Dziękuję…J